pixel
1.2 Kondomy - seks w superopakowaniu

Prezerwatywa już nie jest czymś, co tylko nas chroni. Stała się gadżetem, który sprawia, że współżycie jest ciekawsze!

   

 

Czasy, kiedy stosowanie prezerwatyw kojarzyło się z niewygodą i utratą przyjemności, odchodzą w przeszłość. Przeciwnikom kondomów coraz trudniej jest znaleźć potwierdzenie swej niechęci w faktach. Gdy przyjrzyjmy się ich argumentom, zauważymy, że większość tez opierają na nieaktualnych danych.

Po pierwsze, kwestia zmniejszonych doznań. Od czasów wynalezienia prezerwatywy był to najważniejszy powód, dla którego unikano ich używania. W ostatnich czasach problem ten rozwiązano niemal całkowicie. Stało się to przede wszystkim dzięki znacznemu odchudzeniu gumek – zamiast 2 milimetrów ścianki kapturka mają grubość ledwie 0,06 milimetra! Prawie go nie czuć. Ważnym krokiem naprzód było dodanie środka nawilżającego do prezerwatyw. To nie wszystko. Dzięki urozmaiceniu wielkości lateksowych wdzianek, panowie mogą wreszcie dopasować gumki do rozmiarów swojego penisa. Asortyment prezerwatyw zaspokaja również inne wymagania: spotkać więc można kondomy zapachowe, uprzyjemniające seks oralny, prążkowane i z wypustkami – oba w trakcie penetracji wzmacniają doznania partnerów.


Drugim problemem było zakłócenie gry miłosnej przez rytuał nakładania gumek, co skutkowało utratą podniecenia, a czasem i erekcji. W momencie ubierania penisa w kauczukowy płaszczyk nasz przyjaciel opadał – czy to z powodu kontaktu z gumowym materiałem, czy też ze względu na zakłopotanie. W pokonaniu tego problemu technika niewiele mogła pomóc. Na szczęście ludzie są kreatywni i poradzili sobie sami. Wystarczyło, by kłopotliwą czynność, którą wykonuje się w pośpiechu i ze wstydem, obrócić w starannie wyreżyserowany spektakl z udziałem kochanki. Partnerka winna masować penis i jądra partnera, kiedy on nakłada gumę albo też wyręczyć go w tej czynności. W tym drugim wypadku najlepiej, gdy posłuży się ustami. Aby cienki materiał nie uległ uszkodzeniu, zęby nie powinny brać udziału w przedsięwzięciu. Kochanka chwyta zbiorniczek kondoma wargami, następnie przysuwa go do żołędzi penisa, a w końcu – pomagając sobie dłońmi – nakłada gumę na instrument. Jest to na tyle elektryzujące zachowanie, że gwarantuje pełną erekcję u mężczyzny.


Uważano także, że prezerwatywy są jednym ze słabszych środków antykoncepcyjnych. Oblicza się, że na 100 kobiet uprawiających seks z użyciem gumki 26 ulegnie zapłodnieniu. Zapomina się, że fakt ten wynika z niewłaściwego stosowania prezerwatyw. To tłumaczy, dlaczego wśród doświadczonych użytkowników kondomów zagrożenie wynosi zaledwie 2%!

Trzeba tylko zachować pewne środki ostrożności:
– podczas nakładania prezerwatywy zbiorniczek na spermę powinien być ściśnięty – jeśli tak nie będzie, kiedy nastąpi wytrysk, sperma może wylać się u nasady penisa i przeniknąć do pochwy,
– kondom musi być rozwinięty do końca, inaczej może ześlizgnąć się
z penisa i utkwić w pochwie,
– prezerwatywy nie wolno przekłuć ani przegryźć,
– gumkę trzeba założyć tuż przed penetracją, a nie w jej trakcie,
– kobieta powinna być mokra w środku lub też prezerwatywa musi być nawilżona, by nie doszło do jej pęknięcia podczas spółkowania. Można używać tylko nawilżaczy stworzonych na bazie wody, inne bowiem niszczą kondoma.

Jak widać, argumenty oponentów łatwo obalić. A przecież prezerwatywy mają też zalety, które w ogóle nie podlegają dyskusji. Są jedynym środkiem chroniącym przed chorobami wenerycznymi. Dla mężczyzn z przedwczesnym wytryskiem gumka okazuje się bardzo pomocna w przedłużeniu stosunku poprzez zmniejszanie intensywności bodźców. Polecamy szczególnie prezerwatywy przeznaczone do stosunków analnych – są wykonane z mocniejszego i nieco grubszego materiału niż pozostałe. Prezerwatywy są stosunkowo tanie, dostępne nie tylko w aptekach, a w dodatku nie potrzeba na nie żadnej recepty! Mimo że postęp technologiczny dokonał sporego przemeblowania na rynku środków antykoncepcyjnych, prezerwatywa nadal jest najpopularniejszym na świecie produktem adresowanym do ludzi uprawiających seks. Czemu się zresztą dziwić nie można. Spełnia wiele funkcji, tylko w minimalnym stopniu ograniczając przyjemność z obcowania z drugim ciałem. Ba, czasami nawet tę przyjemność zwiększa!

Trochę historii
Odpowiedniki dzisiejszych kondomów wynaleziono dopiero w XVI wieku podczas szerzącej się w Europie plagi syfilisu. Ich autorem był włoski badacz Gabrielle Fallopius, który skłonił 1000 ochotników do przetestowania jego lnianych woreczków wypełnionych solami nieorganicznymi. Ponieważ żaden z mężczyzn nie zachorował, ogłosił, że jego odkrycie chroni przed chorobami wenerycznymi. Jednak już znacznie wcześniej, bo ponad 1000 lat p.n.e. Egipcjanie zakładali na penisy osłony, które wykonane były z dość dziwnych materiałów – miedzi, srebra czy też muszli ślimaka! Przypuszcza się, że pełniły one raczej funkcję ozdobną niż zabezpieczającą. Nim w 1844 r. Charles Goodyear stworzył pierwszego gumowego kondoma, ludzie używali najróżniejszych surowców do produkcji prezerwatyw. Najpopularniejsze były te zrobione z wnętrzności zwierząt – jelit świń, kóz, baranów czy nawet pęcherzy pławnych ryb. Angielska rodzina królewska używała jedwabnych i aksamitnych płaszczy. Dzisiejsze kondomy produkowane są głównie z lateksu, choć coraz większą popularność zdobywa poliuretan – materiał bezzapachowy, niealergiczny, przeźroczysty i wspaniale przepuszczający ciepło.
 
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixel